/*------ACCORDION------*/ /* MAKING ALL ELEMENTS CLOSED BY DEFAULT */

Wyniki wyborów są już oficjalne. Prawo i Sprawiedliwość zdobyło wystarczającą ilość miejsc w parlamencie, aby rządzić samodzielnie – precedens od 26 lat. Największym wyzwaniem dla nowego rządu jest zapewnienie ekonomicznie opłacalnego modelu dostaw energii. Kwestia ta znajduje małe odzwierciedlenie w zagorzałej w Polsce debacie na temat europejskiego pakietu klimatycznego. Sandbag czeka na pierwsze kroki nowego rządu z nadzieją, że wpiszą się one w nurt powstających rozwiązań promowanych przez rynek i konsumentów.

Wygrane wybory są wielkim sukcesem Prawa i Sprawiedliwości, ale też ogromną odpowiedzialnością za przyszłość polskiego sektora energetycznego. Zdjęcie wykorzystane w ramach Creative Commons License.

W tygodniu przedwyborczym Sandbag spotkał się z głównymi przedstawicielami polskiego sektora energetycznego. Czasy uprawiania deklaratywnej polityki są już za nami. Polska zmaga się problemem deficytu mocy energetycznej. Henryk Majchrzak, prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych, ostrzega, że w bliskiej przyszłości, bo już w roku 2018, może zabraknąć pomiędzy 5-6 GW mocy energetycznych. Ich pierwsze niedobory latem 2015 roku mogły kosztować polską gospodarkę około 230 mln według prezesa. Aby złagodzić ten problem, poprzedni rząd starał się wywierać presję na spółki Skarbu Państwa promując inwestycje w duże moce węglowe oraz nierentowne kopalnie węgla kamiennego. W swojej kampanii Prawo i Sprawiedliwość krytykowało to koniunkturalne podejście.

Nie zapowiada się, żeby polska polityka energetyczna miała się radykalnie zmienić pod nowym przewodnictwem. Partia Prawo i Sprawiedliwość chce zbudować między 6-8 GW nowych bloków węglowych w ciągu najbliższych 4-5 lat. Poprzedni rząd miał na celu zbudowanie 6,4 GW w tym samym okresie. Nadal przewiduje się niski procent odnawialnych źródeł energii oraz mocy nuklearnych w polskim miksie energetycznym. Oznacza to, że aby utrzymać potrzebną ilość mocy, konieczna może być modernizacja starszych elektrowni węglowych o niskim stopniu efektywności i czystości.

Beata Szydło, córka górnika oraz przyszła Premier polskiego rządu. Zdjęcie wykorzystane w ramach Creative Commons License.

Pozostaje pytanie jak tego dokonać. Według Macieja Bando, prezesa Urzędu Regulacji Energetyki, obecnie na rynku nie ma sygnału cenowego, który zachęcałby do dalszego inwestowania w elektrownie węglowe. Przeciwnie, zgodnie z informacją pochodzącą z ankiety przeprowadzonej przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne, operatorzy planują zamknąć między 9 – 11 GW mocy konwencjonalnych do 2022 roku.

Partia Prawo i Sprawiedliwość obwinia za obecny kryzys przede wszystkim politykę klimatyczną Unii Europejskiej. Nowy rząd sprzeciwia się propozycji sprawowania kontroli nad funduszem modernizacyjnym przez Europejski Bank Inwestycyjny oraz przepisom dotyczącym nowych norm efektywności energetycznej. Kwestie te mają jednakże niewiele wspólnego z dzisiejszą nieopłacalnością inwestycji w polską energetykę węglową. To nie pakiet energetyczno-klimatyczny będzie największym wyzwaniem nowego rządu, lecz starzenie się kosztownej infrastruktury energetycznej.

Wyjście z polityki energetyczno-klimatycznej UE nie zmniejszy wyzwań jakie stoją obecnie przed polską konwencjonalną energetyką węglową, ponieważ jej problem leży w stosunkowo wysokim koszcie polskiego węgla w porównaniu do alternatyw. Istnieją różne pomysły, jak sprawić, by produkcja energii węglowej znów stała się opłacalna. Wszystkie niosą ze sobą ryzyko zamknięcia polskiej gospodarki w pułapce drogich cen energii dla konsumentów i nierentownych modeli biznesowych dla operatorów.

Rozwiązania oferowane do tej pory w tym zakresie były rozczarowujące. W latach 2013-2014 istniało silne przekonanie wśród operatorów, że powinien zostać wprowadzony rynek mocy preferujący elektrownie węglowe. Według naszych informatorów oczekiwania te należą do przeszłości. Mechanizm rezerwy/rynku mocy, wprowadzony w 2014, pochłonął już 900 mln złotych na sztuczne podtrzymywanie starych i nieefektywnych elektrowni. Płatności te zawiodły wszystkich. Były one za niskie, o conajmniej 250 mln złotych polskich, aby rezerwa była opłacalna dla podmiotów z niej korzystających, takich jak ENEA. Nie uratowały one również polskiego operatora sieci podczas letniego kryzysu energetycznego.

Zamiast szukać nowych sposobów na zwiększenie wydatków budżetowych, nowy rząd może wykorzystać środki z UE na rzecz wspierania zróżnicowanych projektów modernizacyjnych. Polska otrzymuje ogromne wsparcie w ramach polityki klimatycznej UE na rzecz modernizacji sektora energetycznego, przede wszystkim z puli dochodów bardziej zamożnych państw w ramach systemu handlu emisjami EU ETS. Po 2020 roku ta pomoc zostanie powiększona o nowy Fundusz Modernizacyjny, którego Polska jest największym beneficjentem. Rezygnacja z pakietu klimatycznego UE oznaczałoby utratę środków, które mogą być przeznaczone na wspieranie decyzji różnych podmiotów rynkowych bez zwiększania obciążenia podatnika. Polski biznes – zwłaszcza średniej skali – już teraz mierzy się z problem wyższych cen energii elektrycznej w porównaniu z konkurencją u w krajach sąsiednich.

Odnawialne źródła energii są jednym z potencjalnych kierunków rozwoju, lecz projekty modernizacyjne nie muszą być ograniczone do nich. Sandbag uważa, że szerokie spektrum technologii i rozwiązań nisko emisyjnych powinno uzyskać większe wsparcie w ramach pakietu energetyczno-klimatycznego UE. Polska powinna być zachęcana do wyboru tych, które uwzględniają jej szczególne okoliczności.

Sandbag zachęca nowy polski rząd do:

– Przywrócenia odpowiedniej podaży energii dla konsumentów przy zachowaniu niskich kosztów. Proponujemy wsparcie konkurencyjności i funkcjonowania wszystkich form mocy w systemie.

– Minimalizacji udziału mechanizmów finansowego wsparcia w sektorze energetycznym oraz negatywnego wpływu decyzji politycznych na inwestycje dokonywane przez spółki Skarbu Państwa.

– Zwiększeniu efektywności energetycznej i modernizacji, przy jednoczesnym znalezieniu konkurencyjnych sposobów na poprawę bezpieczeństwa energetycznego. Powinny one objąć więcej aktorów na rynku energetycznym, w tym użytkowników indywidualnych.

– Pracy na rzecz poprawy funkcjonowania systemu EU ETS oraz pakietu energetyczno-klimatycznego 2030 UE opierającej się na szukaniu rozwiązań dla jego dysfunkcjonalności. Jest to istotne zwłaszcza w odniesieniu do obecnego braku zachęty do inwestowania w wysoko emisyjny przemysł. Polska może zyskać pozycję lidera w tej dziedzinie, sugerując konkretne rozwiązania, takie jak CCS i Utylizacja. Są one korzystne zarówno dla sektora przemysłowego, jak i klimatu.

Zamiast blokować zachodzące oddolnie procesy, Polska może wspierać aktualne trendy rynkowe zmierzające w kierunku powstania elastycznej i wytrzymałej gospodarki. Więcej na temat naszej pozycji względem polskiej strategii energetycznej znajduje się w odpowiedzi na ostatnie konsultacje społeczne dotyczące dokumentu Polska strategia energetyczna do 2050 roku.

*Jeśli nie stwierdzono inaczej, wszystkie przytoczone informacje pochodzą z publicznych wypowiedzi podczas konferencji Nowy Przemysł, która odbyła się w dniach 19-20 października 2015 w Warszawie.